Niezwykła rola nauczycieli i rodziców – „Odkrywanie śladu” (fragment)

Niezwykła rola nauczycieli i rodziców – „Odkrywanie śladu” (fragment)

uż wkrótce Dzień Edukacji Narodowej, czyli Dzień Nauczyciela, dlatego w tym tygodniu dzielimy się z Wami inspirującymi fragmentami naszych książek. Będzie o nauczycielach, pasjach i byciu mistrzem. Zapraszamy codziennie na naszą stronę i fanpage.

Dziś  „Odkrywanie śladu” – o niezwykłej roli dorosłych – nauczycieli i rodziców.  Zapraszamy do lektury 🙂

Spontaniczność dzieci została zniszczona. Ich głowę zaprzą­tają terminy z historii sztuki, które zapychają tym samym kanały formulacji. Co pozostało jeszcze dzisiaj z naturalnej zdolności dzieci do zabawy? Jest późno, ale może nie za późno, by odtwo­rzyć to, co uległo w nich zatraceniu.

Wracam myślami do zabawy malarskiej z początku mojej drogi i do tego, ile radości dawała przez kolejne dziesięciolecia. Cóż za entuzjazm! Kartka papieru jawiła się każdemu dziecku jako przestrzeń do niczym nieograniczonego przeżycia. Małe i duże dziecko oddawało się zdarzeniu bez żadnych zahamowań, przeżywało je całym sobą, a gdy po zakończeniu zabawy opusz­czało pracownię, już cieszyło się na następną wizytę, aby znowu mogła wydarzyć się ta beztroska przygoda. Formulacja była nie­ustannym kiełkowaniem i dojrzewaniem, a niosąc radość, zaspo­kajała spełnienie nieuświadomionej potrzeby.

Dzisiaj nawet już małe dzieci stoją beznamiętnie przed kartką papieru i nie wiedzą, jak sensownie zacząć. Jest to widok bardzo przygnębiający. Przyzwyczajone do wykonywania poleceń ana­lizują, czy czynność jest warta nagrody. Zamiast wszystkie do­świadczenia, liczne spotkania i ciągłe badanie świata, tak przecież typowe dla dzieciństwa, zamienić w zabawę i przeżyć na nowo na przestrzeni kartki, tworząc konkretną ilustrację, zastanawiają się nad wpojonymi im pojęciami teoretycznymi z lekcji wychowa­nia przez sztukę. Rysują serię kilku figur geometrycznych i myślą, że w ten sposób stworzyły dzieło sztuki.

A gdy skończą pracę, stoją znudzone i bezradne, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie bogactwa zostały stłumione w ich wnę­trzach i że któregoś dnia bogactwa te na nowo ożyją.

Miną całe tygodnie i miesiące, aż w końcu opór przed na­turalną potrzebą zabawy zostanie złamany, a formulacja – za­bawa dopasowana do dziecka – zaistnieje na nowo, jak powrót do domu z zagubionej drogi. Dostrzegalna w przestrzeni kartki przemiana świadczy o zmianie w usposobieniu dziecka. Droga prowadząca do tego miejsca nie podlega terapii. Gdyby tak było, terapia osiągnęłaby cel i zostałaby zakończona. W zabawie ma­larskiej powrót do źródła istoty jest początkiem nowych przeżyć. Ponieważ dziecko uświadamia sobie swoją niepowtarzalność, któ­rej doświadcza podczas zabawy malarskiej w otoczeniu innych osób. Z jego postawy znika porównywanie i mierzenie się z in­nymi. Doświadczenie to zmienia jego sposób zachowania poza murami pracowni.

Kto dowiedział się, czym jest formulacja, może przestać się trudzić. Wraz z jej ożywieniem zniknie wiele pozornie bezna­dziejnych problemów w relacjach między dorosłymi a dziećmi –między rodzicami czy wychowawcami a ich podopiecznymi. Zro­dzi się nowa postawa. Dzieci, które przybrały maskę dorosłych, znowu zaczną być szczęśliwe na swój dziecięcy sposób.

Warto osiągnąć ten cel – a środki ku temu są zasadniczo pro­ste i leżą na wyciągnięcie ręki. Dlatego też – rodzice, nauczyciele, wychowawcy – bardzo chciałem przybliżyć Wam istotę formulacji.

Od tego momentu w nowy sposób spotkacie się ze śladem dziecka, ale także z samym dzieckiem, które dzięki Waszemu odkryciu będzie mogło doświadczyć swojego śladu. Będziecie współuczestnikami jego entuzjazmu i poczujecie się dobrze, peł­niąc funkcję pomocniczą – jako posługujący w zabawie malar­skiej, które nie wykorzystują swojej roli niczym zachłanny kon­sument ekspresji dziecka.

Ślad różni się od dzieła artysty i nie jest produktem na sprze­daż, który niósłby ze sobą jakiś przekaz.

Ślad jednego człowieka jest śladem wszystkich ludzi. Każdy potrzebuje tylko opisanych, niesprawdzonych wcześniej warun­ków, by pozwolić zaistnieć temu, co naturalne, a mimo to nie­znane i niosące radość.

Możesz to umożliwić oraz doświadczyć radości z przybra­nia roli tego, który pomaga odkryć ślad – roli, która od lat daje mi nieustanne poczucie spełnienia. I właśnie takiego spełnienia życzę Ci z całego serca.

(Fragment książki „Odkrywanie śladu” Arno Sterna)

„Odkrywanie śladu” Arno Sterna – o książce

Arno Stern uczy nas, jak patrzeć na rysunki dzieci – nie wystarczy się przy nich zatrzymać, trzeba też przyjrzeć się im w skupieniu, uwolnić się od utartych schematów i prób oceny oraz zastanowić się, w jaki sposób dzieci próbują przez rysowanie i malowanie wyrazić siebie oraz to, co je dotyka. Dopiero wtedy można zrozumieć, co wyrażają ich rysunki i co się za nimi kryje. Arno Stern nazywa to „śladem”.

W książce tej z ogromną starannością opisuje, jakie ścieżki zaprowadziły go do odkrycia „śladu” oraz w jaki sposób można samodzielnie dostrzec go w rysunkach i obrazach dzieci.
Prof. dr Gerald Hüther

Powszechnie przyjmuje się, że dziecko poprzez rysowanie chce nam coś przekazać. Takie podejście sprawia, że rysuje ono to, czego oczekuje dorosły. W rzeczywistości jednak rysowanie powinno służyć wyłącznie zabawie dziecka i nie powinno podlegać żadnym osądom. Wtedy może wyrazić coś, dla czego nie znajduje innego środka wyrazu – w ten sposób powstaje „ślad”.

Arno Stern od ponad sześćdziesięciu lat nieprzerwanie prowadzi w Paryżu pracownię malarską. W książce Odkrywanie śladu prezentuje wnioski płynące z analizy i obserwacji tysięcy dziecięcych rysunków.

Odkrycia Arno Sterna znajdują dziś potwierdzenie w wynikach badań w dziedzinach epigenetyki, neurologii i embriologii. W swojej książce w imponujący sposób przedstawia, jak dzieci malują, kiedy pozwoli im się robić to spontanicznie.

w kategorii: blog
Powrót