Malort – Arno Stern odc. 2. – WIDEO

Seria “Arno Stern – życie, praca, Malort” opowiada o niezwykłych odkryciach Arno Sterna, jego unikatowej pracowni malarskiej “Malort” oraz o tym, dlaczego i co malują dzieci. Arno Stern to uznany pedagog, odkrywca, założyciel autorskiej pracowni malarskiej Malort, którą prowadzi nieprzerwanie od ponad sześćdziesięciu lat; autor książek oraz jeden z bohaterów głośnego filmu dokumentalnego “Alfabet”; ojciec André Sterna.

 

Transkrypcja

Malort – miejsce prawdziwej zabawy malarskiej 

Nazywam się Arno Stern. Urodziłem się w Cassel. Kiedy miałem 9 lat (rok 1933), opuściliśmy Niemcy. Moi rodzice i ja przybyliśmy do Francji, i to tutaj dorastałem. To we Francji minęło moje dzieciństwo. Tu chodziłem do szkoły. Byłem bardzo dobrym uczniem.

Kiedy rozpoczęła się wojna, opuściliśmy małe miasteczko na wschodzie Francji i na dwa lata schroniliśmy się w Dolinie Rodanu, a następnie, uciekając przed wojną – Francja była okupowana po klęsce – najpierw ukryliśmy się u drwala w górach, potem u chłopów na wsi, a następnie udaliśmy się w kierunku granicy szwajcarskiej, skąd nie zostaliśmy odesłani. Ostatnie trzy lata wojny spędziliśmy w obozie pracy. Tak właśnie minęły moje młodzieńcze lata.

 

Po wojnie

 

Po wojnie wróciłem do Francji, gdzie zaproponowano mi pracę w domu sierot wojennych. Zgodziłem się, nie wiedząc, co będę tam robił. “Trzeba zająć się dziećmi”, usłyszałem. “Dobrze”. Na początku trzeba było improwizować, poszukać czegoś, co mógłbym wykorzystać. Niczego nie było… kawałki kredek, papier z odzysku…

 

Poprosiłem dzieci, żeby rysowały i to było dla mnie prawdziwe olśnienie! Nie spodziewałem się tego. To były dzieci, które ukrywały się podczas wojny, jedne u chłopów na wsi, inne w klasztorach; które przeżyły czas deportacji – ich rodzice zostali deportowani, ale one przeżyły. Podczas wojny oczywiście nie chodziły oczywiście do szkoły  i to, co rysowały, głęboko mną poruszyło…Dałem im farby do ręki i to było niesamowite. Ich obrazy były coraz większe. Na początku miałem małe kartki, rozłożone na stole, wokół stały ławki i dzieci, siedząc, malowały małymi pędzelkami na tych małych arkuszach.

 

Aż pewnego dnia jakieś dziecko powiedziało: “Namaluje większy obraz”. Jak to zrobić? Powiedziałem sobie: “Przykleję kartkę na ścianie”. Tak też zrobiłem. Inni też chcieli namalować duży obraz. A więc zlikwidowałem stół, krzesła, ławki i wszystkie dzieci zajęły pozycję stojącą przy ścianie, co było czymś zupełnie nowym. To było wspaniałe!

 

Niezwykłe było widzieć ich przy tych dużych kartkach – bawiących się, pełnych entuzjazmu, który był zaraźliwy! I oczywiście ta ściana nie była aż tak duża, było dużo dzieci…Były dwa okna… Co robić? Zabiłem okna deskami, by zyskać dodatkowe miejsce dla dodatkowych dzieci.

Następnie rozłożyłem farby na podłodze, na środku pokoju…i tak zaczęła się zabawa w malowanie. Po jakimś czasie dom zamknięto, a ja miałem tylko jedno pragnienie – kontynuować to, co odkryłem w tych dzieciach. Szukałem więc w Paryżu mieszkania, co tuż po wojnie było bardzo trudne. Udało mi się.

 

Malort – narodziny nowej pracowni

Zrobiłem tam pracownię dla dzieci, opierając się na moim wcześniejszym doświadczeniu z domu dziecka. Nie miałem stołu, tylko deskę, kubek i wymyśliłem tzw. “paletofarbę”, którą umieściłem pośrodku pokoju. To była długa, wąska deska z otworami na 18 kolorów – 18 pojemników z farbami, uporządkowanymi niczym klawisze instrumentu, np. pianina. Ściany zostały oklejone papierem i w ten sposób powstało „odkrywanie śladu” – powstało Closlieu. Miejsce bez okien, ze względów praktycznych, z żadnych innych. Był to czas, kiedy wiele dzieci przybywało do Paryża. Zauważyłem, że obrazy, które tam powstawały, różniły się od tych wykonywanych dawniej. Dlaczego były inne? Zastanowiłem się i doszedłem do wniosku, że to warunki – tak inne niż te, w których dotychczas malowały dzieci – spowodowały tę „nową jakość”, zupełnie niepodobną do dawnych prac dzieci. To nadało nowy charakter Closlieu. Potem zauważyłem, że wszystkie dzieci, jakie by nie były, rysują to samo.

Zacząłem zbierać rysunki na zakończenie każdego spotkania. Zauważyłem, że istnieje ograniczona ilość rzeczy, które rysują wszystkie dzieci. Stałem się odkrywcą. Odkrycie to zapoczątkowało moje długofalowe badania. Mając częsty kontakt z dziećmi – około 150 dzieci co tydzień przychodziło do mnie – mogłem przyglądać się tysiącom prac.  olbrzymią ilość prac. Po spotkaniu odklejałem karki ze ściany, oglądałem je, klasyfikowałem, porządkowałem… i zauważyłem dwie rzeczy – wszystkie dzieci malują podobnie i rozwój ich umiejętności przebiega w ten sam sposób.

 

Powtarzalność i ewolucja

A więc te dwa elementy: powtarzalność i ewolucja. Był to dla mnie pierwszy krok w studiowaniu, które zajęło mi ponad 30 lat i które doprowadziło mnie do odkrycia szczególnego rodzaju kodu, który nazywam dziś „odkrywaniem śladu”. Nie od razu tak to nazywałem. Wszystko trzeba było odkryć, ponieważ nie miałem żadnego wzorca, nie naśladowałem żadnej metody, sposobu nauczania. To była prawdziwa próżnia. Mówiono o rysunku dziecka od strony sztuki, psychologii… A ja przybywałem znikąd – z miejsca pracy dziecka. Nie byłem pod niczyim wpływem, nie stosowałem żadnych idei. Miałem całkowicie świeże spojrzenie na temat tego, co odbywało się na moich oczach.


Arno Stern – Odkrywanie śladu. Czym jest zabawa malarska

„Odkrywanie śladu” to jedna z najpopularniejszych książek Arno Sterna, w której opisuje swoje badania, odkrycia i proces pracy w pracowni malarskiej. Autor w niesamowicie precyzyjny sposób prowadzi czytelnika przez świat dziecięcej zabawy malarskiej – od pierwszych śladów dziecka, które pozostawia na papierze, po najbardziej złożone obrazy. Jego ponad sześćdziesięcioletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i nieustanne prowadzenie autorskiej pracowni malarskiej – Malort – sprawiają, że książka stanowi niesamowite kompendium wiedzy na temat tego, czym tak naprawdę jest malarska ekspresja dziecka oraz jak naturalnie możemy ją wspierać. Arno, mimo wielu osiągnięć, pozostaje bacznym obserwatorem najdrobniejszych ruchów dziecka – nie ocenia, nie krytykuje, ale otwiera przed nim oraz przed dorosłym czytelnikiem zupełnie nową perspektywę dziecięcego świata.


 

w kategorii: blog
Powrót