Malort – niezwykłe miejsce

Malort – niezwykłe miejsce

Wyruszyliśmy w podróż do Paryża niosąc ze sobą różne pytania – zarówno własne, jak i te, które wiele osób zadawało nam i wciąż zadaje o to niesamowite miejsce. Byliśmy ogromnie ciekawi, jakie wrażenie wywrze na nas Malort – pracownia malarska Arno Sterna. Czy oczarowało nas?

(Nie)zwykłe miejsce

Pracownia Arno Sterna mieści się obecnie w dzielnicy Montparnasse w Paryżu – zaledwie dwadzieścia minut pieszo od wieży Eiffla. Z zewnątrz niczym się nie wyróżnia. Jest schowana przed “światem” w jednej z kamienic – zwyczajnej, takiej samej jakie ciągną się po obu stronach ulicy. Obecny Malort nie posiada też tak pięknego okna wystawowego ani szyldu, jak to miało miejsce wcześniej, gdy pracownia nazywała się jeszcze Akademią Czwartkową i znajdowała się w innej dzielnicy Paryża. Co więcej, wchodząc do budynku również nie zobaczy się nic spektakularnego. Do pracowni prowadzi krótki korytarz zakończony drzwiami, na których w końcu można zobaczyć tabliczkę z napisem: Instytut Arno Sterna. Co więc przyciąga do tego miejsca? Co kryje się za tymi zwykłymi drzwiami?

Paryski Malort

Malort składa się z trzech małych pomieszczeń i jednego dodatkowego, które w zasadzie pełni zarówno funkcję “serca” (siedziby) Instytutu Arno Sterna, jak również magazynu. Tuż po przekroczeniu wejściowych drzwi wchodzi się do krótkiego korytarza, który prowadzi z jednej strony do niedużego pomieszczenia, gdzie można przygotować się do zabawy malarskiej – znajduje się w nim szafa z fartuchami, jak również po skończonej zabawie można się tutaj umyć – a z drugiej wchodzi się do pomieszczenia, gdzie jest więcej miejsca i w którym można poczekać na rozpoczęcie zajęć. To jest trochę taki “przedsionek” Malortu – w którym można spotkać znajome osoby, albo poznać historię i założenia Malortu – dzięki książkom oraz wyświetlającym się na ekranie slajdom. Właściwa pracownia jest za kolejnymi drzwiami, które szeroko otwierają się przed zajęciami i w których zwykle czeka Arno Stern.

Malort - pracownia malarska Arno Sterna

Nasze spotkanie

Czekaliśmy na rozpoczęcie się zajęć z wielką niecierpliwością. Wraz z upływem czasu i przychodzących osób robiło się coraz głośniej i weselej. Poznaliśmy mamę z dwójką dzieci, która, jak się okazało, zaczęła przychodzić do Malortu jeszcze jako mała dziewczynka i kontynuuję zabawę malarską już od 40. lat – teraz wspólnie z dwójką swoich dzieci. Oprócz uroczej trójki pojawiła się jeszcze jedna mama z córką oraz inni uczestnicy w różnym wieku.

Arno Stern swoim zwyczajem czekał przy wejściu do pracowni malarskiej. Wszystkich miło witał, chwilę zagadywał i zapraszał do środka. Ta ciepła atmosfera od razu przeniosła się do środka, czyniąc to miejsce jeszcze żywszym.

Nigdy nie widzieliśmy podobnego miejsca. Ciężko opisać to, jakie pierwsze wrażenie wywarł na nas Malort. To po prostu niesamowita przestrzeń. Dla nas było to spełnienie dziecięcych pragnień – i myślę, że w tym odczuciu nie bylibyśmy odosobnieni. Które dziecko nie chciałoby malować w pełnej wolności? Bez obaw, że ktoś mu przeszkodzi, coś pobrudzi, czy zrobi “coś” nie tak, jak trzeba? W tym miejscu można w pełni być sobą i skupić się tylko na zabawie.

Zabawa malarska i rola posługującego

Wszyscy bez względu na wiek malowali skupieni na swojej kartce. Jednak za każdym razem, kiedy ktoś podchodził do palety farb, rozpoczynała się rozmowa i śmiechy. Byliśmy zaskoczeni, że nawet małe dzieci (na oko w wieku 3 lat) były w pełni zaangażowane, każdy był zajęty swoją zabawą malarską!

Jeśli chodzi o Arno Sterna, to dopiero widząc go podczas zajęć w pełni zrozumieliśmy, na czym polega rola posługującego i jak jest ona potrzebna. Z jednej strony był osobą stojącą obok, a z drugiej cały czas w centrum wydarzeń. Często było słychać wołanie go o pomoc. Był wtedy, gdy potrzebna była nowa kartka, gdy trzeba było przesunąć pinezki, żeby zamalować tło, czy w momencie kiedy ktoś potrzebował stanąć na czymś wyższym. Bardzo często wyprzedzał potrzeby. Widać było, że bacznie obserwuje wszystkich po to właśnie, żeby móc zareagować we właściwym momencie. Ta obserwacja Arno i uczestników zabawy pokazała nam też, jak dużej wiedzy i doświadczenia potrzeba, żeby móc prowadzić zajęcia tak, żeby przynosiły prawdziwą, naturalną radość.

Malort – niezwykłe miejsce

Ciężko opowiedzieć o tych wszystkich wrażeniach, jakie wywarła na nas pracownia Arno Sterna. Jeszcze trudniej jest je opisać. Naprawdę wszystkim życzylibyśmy, żeby mogli przeżyć taką przygodę – zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Poczuliśmy, że takich miejsc powinno być więcej. Dlatego razem z Arno Sternem chcemy opowiadać o Malorcie, zabawie malarskiej i formulacji.

Jak powiedział Arno Stern w książce “Odkrywanie śladu”:

Arno Stern, cytat o naturalnej zdolności dzieci

Warto osiągnąć ten cel – a środki ku temu są zasadniczo pro­ste i leżą na wyciągnięcie ręki.

Arno Stern od ponad 40. lat prowadzi kursy, które przygotowują uczestników do otwierania pracowni Malort w innych miejscach na całym świecie. Stwarzanie dzieciom warunków do formulacji stało się jego życiową misją i my chcemy mu w tym pomagać.

Arno Stern – Odkrywanie śladu

„Odkrywanie śladu” to jedna z najpopularniejszych książek Arno Sterna, w której opisuje swoje badania, odkrycia i proces pracy w pracowni malarskiej. W niesamowicie precyzyjny sposób prowadzi czytelnika przez świat dziecięcej zabawy malarskiej – od pierwszych śladów dziecka, które pozostawia na papierze, po najbardziej złożone obrazy. Jego ponad siedemdziesięcioletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i nieustanne prowadzenie Malortu sprawiają, że książka stanowi niesamowite kompendium wiedzy na temat tego, czym tak naprawdę jest malarska ekspresja dziecka oraz jak naturalnie możemy ją wspierać. Arno, mimo wielu osiągnięć, pozostaje bacznym obserwatorem najdrobniejszych ruchów dziecka – nie ocenia, nie krytykuje, ale otwiera przed nim oraz przed dorosłym czytelnikiem zupełnie nową perspektywę dziecięcego świata.

w kategorii: blog
Powrót