Podróże – Arno Stern odc. 5. – WIDEO

Podróże – Arno Stern odc. 5. – WIDEO

 

Seria “Arno Stern – życie, praca, Malort” opowiada o niezwykłych odkryciach Arno Sterna, jego unikatowej pracowni malarskiej “Malort” oraz o tym, dlaczego i co malują dzieci. Arno Stern to uznany pedagog, odkrywca, założyciel autorskiej pracowni malarskiej Malort, którą prowadzi nieprzerwanie od ponad sześćdziesięciu lat; autor książek oraz jeden z bohaterów głośnego filmu dokumentalnego “Alfabet”; ojciec André Sterna.

 

Podróże – Arno Stern – transkrypcja

 

Pojechałem więc do źródeł. Między rokiem 1966 a 1972 odwiedziłem społeczności zamieszkujące odległe zakątki świata – na pustyni, w dziewiczych lasach, w wysokich górach i te żyjące w buszu. Istotnym dla mnie było to, by znaleźć ludy pierwotne, wiedząc, że jeśli dzieci chodziłyby do szkoły, to nauka odbywałaby się za pomocą obrazów. Na szczęście udało mi się takie dzieci odnaleźć, można rzec „dziewicze”, podobne do sierot, które spotkałem tuż po wojnie w sierocińcu.

 

Moja pierwsza podróż zaprowadziła mnie do Mauretanii, potem pojechałem do Peru, Nigerii, Afganistanu, do Nowej Gwinei i wreszcie do Gwatemali. Odwiedziłem wiele odległych zakątków świata po to, by spotkać tam ludzi żyjących w całkowicie odmienny sposób, niż ludzie w naszym społeczeństwie.

Nie pojechałem do Eskimosów, ponieważ tam wszędzie istnieje obowiązek szkolny. Nie pojechałem też na wyspy między Peru a Boliwią, ponieważ tam istnieją tzw. „pływające” szkoły, więc nie było sensu tam jechać. Jeśli zaproponowałbym tamtejszym dzieciom rysowanie, wykonałyby te same rysunki, co dzieci uczące się w Paryżu, w Nowym Jorku lub gdzieś indziej…

 

Mogłem jedynie pojechać i żyć wśród dzieci prawdziwych, autentycznych, bez jakichkolwiek współczesnych wzorców. Najważniejszym poczynionym przeze mnie odkryciem było to, że ów „ślad” pozostawiony przez nomadę lub mieszkańca dziewiczych lasów jest identyczny z tym pozostawionym przez dziecko żyjące w jakimś mieście na Zachodzie Europy!

Oznacza to, że nie ma jakiejkolwiek różnicy a „ślad” powstaje na bazie czegoś wspólnego wszystkim istotom ludzkim. To była prawdziwa rewelacja i zapytałem samego siebie, co to takiego jest?

 

Oczywiście – kod genetyczny. Nomada na pustyni jak i mieszkaniec miasta został tak samo stworzony. Wiedziałem to już 40 lat temu i to było dla mnie oczywiste – w każdym człowieku istnieje ten sam proces zapamiętywania, odrębny od wspomnień lecz związany z rozwojem organizmu. I to jest właśnie ostatecznie źródłem owego „śladu” należącego do formulacji a nie należącego do dziedziny sztuki.

 

Po to, by dziecko mogło zostawić ów „ślad”, który wymyka się temu wszystkiemu co mogłoby zostać nazwane, przekazane drugiemu człowiekowi, a który stanowi jakby tajemnicę danej osoby, potrzeba tej ucieczki, zagłębienia się do własnego „ja”, po to by mógł on /ślad/ powstać.

 

Potrzeba jednak tych szczególnych warunków. To są te warunki, które stworzyłem Closlieu,w których każde dziecko może zostawić swój „ślad” nie przeznaczony do porozumiewania się, lecz zarejestrowany w jego pamięci organicznej i pozostający w ścisłej relacji z jego rozwojem.

w kategorii: blog
Powrót