Ty, Twoje dziecko i szkoła [recenzja książki]

Zbyt duże dawki wiedzy pchane dzieciom do głów w zbyt krótkim czasie, brak chwil wolnych od zajęć lekcyjnych i pozalekcyjnych w życiu dzieci, powszechna testomania połączona z nerwicą zdawania egzaminów, szaleństwo studiowania… To choroby, które opanowały szkolnictwo i szerzej – wychowanie kolejnych pokoleń – w wielu krajach rozwiniętych. Na pewno w USA. I w Polsce.

Prawdą jest, że jeśli chodzi o system edukacji, sir Ken Robinson jest mocno osadzony w modelu amerykańskim. Prawdą jest także i to, że w książce “Ty, Twoje dziecko i szkoła” do tego modelu przede wszystkim się odnosi i z jego słabymi stronami się w swojej publikacji rozprawia. Tyle że nie ma to tak naprawdę znaczenia dla polskiego czytelnika – zbyt duże dawki wiedzy pchane dzieciom do głów w zbyt krótkim czasie, brak chwil wolnych od zajęć lekcyjnych i pozalekcyjnych w życiu dzieci, powszechna testomania połączona z nerwicą zdawania egzaminów, szaleństwo studiowania… To choroby, które opanowały szkolnictwo i szerzej – wychowanie kolejnych pokoleń – w wielu krajach rozwiniętych. Na pewno w USA. I w Polsce.

Kto ma potomstwo w wieku szkolnym, ten dobrze wie, o czym tu piszę. A kto ma dzieciaki w wieku przedszkolnym, ten może właśnie zastanawia się nad tym, jaką ścieżkę edukacyjną dla nich wybrać. Tradycyjna szkoła? Szkoła demokratyczna? Montessori? A może zdobywający sobie coraz więcej zwolenników unschooling?

 

Edukator z wieloletnim doświadczeniem

Sir Ken Robinson nie udziela prostych odpowiedzi na trudne pytania. Nie podaje gotowych rozwiązań problemów, z jakimi zmagamy się na co dzień my, rodzice. Nie mówi: “rób tak i tak, a na pewno wychowasz szczęśliwego, dobrze wyedukowanego człowieka sukcesu”. Sir Ken Robinson tak nie robi, ponieważ nie jest szamanem, ale edukatorem z wieloletnim doświadczeniem i wie, że każde dziecko jest indywidualnością i że do każdego dziecka należy w taki sposób podchodzić – także w szkole. Z drugiej strony, Robinson doskonale rozumie, iż w obecnym, masowym i powszechnym systemie edukacji, jest to nierealne.

Idź za głosem serca

Opierajac się na swojej szerokiej wiedzy oraz powołując na doświadczenia całego szeregu zapalonych nauczycieli i specjalistów od kształcenia, podpowiada alternatywne ścieżki, którymi my, rodzice możemy podążać, by wspomóc nasze pociechy w ich drodze do spełnionej dorosłości. Co charakterystyczne i co mnie osobiście bardzo uderzyło – w książce “Ty, Twoje dziecko i szkoła” Ken Robinson przestrzega nas przed czczeniem bożka wykształcenia uniwersyteckiego. Dementuje mit, iż w świecie pracy za 10, 20 lat będzie miejsce jedynie dla osób z dyplomami wyższych studiów. Albo jakiegoś konkretnego kierunku studiów. Robinson twierdzi cos wręcz przeciwnego – jeśli chodzi o wybór zawodu, poleca iść za głosem serca. Serca dziecka, rzecz jasna, a nie naszych rodzicielskich wyobrażeń o córce lekarce i synu prawniku.

Ze wstępu do książki “Ty, Twoje dziecko i szkoła”:

“Jeśli jesteś rodzicem dzieci w wieku szkolnym, ta książka jest właśnie dla Ciebie. Chciałbym pomóc Ci zapewnić Twoim dzieciom wykształcenie, jakiego potrzebują, żeby wieść owocne i satysfakcjonujące życie. Pracuję w edukacji przez całą swoją karierę zawodową. Po drodze przeprowadziłem niezliczoną ilość rozmów z rodzicami na temat szkoły. Sam jestem rodzicem i wiem z doświadczenia, że ta rola wiąże się jednocześnie z wyzwaniem i przyjemnością. Staje się trudniejsza, kiedy dzieci zaczynają chodzić do szkoły. Do tego momentu to my byliśmy w największym stopniu odpowiedzialni za ich rozwój i dobrostan. Teraz możemy powierzyć znaczny fragment aktywnej części ich dnia innym ludziom, tym samym umożliwiając im olbrzymi wpływ na życie naszych dzieci w kluczowym okresie ich rozwoju.”

(recenzja pochodzi z portalu lubimyczytac.pl)

w kategorii: blog
Powrót