Zabawa malarska – Arno Stern odc. 7. – WIDEO

Zabawa malarska – Arno Stern odc. 7. – WIDEO

 

Seria “Arno Stern – życie, praca, Malort” opowiada o niezwykłych odkryciach Arno Sterna, jego unikatowej pracowni malarskiej “Malort” oraz o tym, dlaczego i co malują dzieci. Arno Stern to uznany pedagog, odkrywca, założyciel autorskiej pracowni malarskiej Malort, którą prowadzi nieprzerwanie od ponad sześćdziesięciu lat; autor książek oraz jeden z bohaterów głośnego filmu dokumentalnego “Alfabet”; ojciec André Sterna.

 

Zabawa malarska – Arno Stern – transkrypcja

– Czego chcesz, Adrien?

-Arno, czy mogłabym zmieszać ten kolor z tamtym?

-Tak zrobimy, chodź ze mną…

-Trochę białego?

-Tak…

-Ten kolor i jeszcze fioletowy…

 

Malowanie nie jest jakąś wyjątkową aktywnością. To coś, co robimy regularnie. Na szczęście! Dziś dzieci stoją bezradnie kartką papieru – a pobyt w tym miejscu nie sprawia im przyjemności – natomiast kiedyś były pełne entuzjazmu…

 

Początkowo nie mają ochoty wracać do tego miejsca, bo niczego im się tutaj nie proponuje, nie docenia się, nie zachęca… to frustrujące. Nie ma też współzawodnictwa, które dzieci znają, nie można zostać najlepszym… Początkowo dziecko nie czuje się swobodnie…

 

Jednak uczęszczając przez cały rok na zajęcia, będąc nawet zmuszany do nich – co nie sprawia mu żadnej przyjemności – wreszcie, powtarza to samo, wraca na zajęcia, i wreszcie odnajduje zadowolenie, przezwycięża to, co jest uciążliwe, co przeszkadza mu w zabawie. W końcu, po miesiącach wysiłków, stanie się na powrót dzieckiem chcącym bawić się w formulację. Takich dzieci, podobnie jak wielu dorosłych (można rzec: uprzywilejowanych) oraz całych grup, jest coraz więcej – powstają co roku w świecie, ich liczba stale rośnie, a liczba tych, którzy chcą ponownie doświadczyć reformulacji stale rośnie…

 

Jest ich jednak bardzo mało w porównaniu z milionami dzieci na całym świecie, którym całkowicie zepsuto zabawę malarską, niejako oddzielające je od niej całkowicie. Bardzo mnie to boli. Cierpię. Odebrano dzieciom zabawę malarską z powodu, którego nie da się obronić…

 

– Potrzebujesz dalej fioletu?

-Tak.

– Więc zostawiam ci go.

– Chcesz trochę wody? Kroplę?

-Proszę, kropelkę.

 

To byłoby straszne, gdybyśmy zakładali, że nic nie da się zrobić. Wygłaszam podczas konferencji prelekcje, spotykam się z dużą publicznością (przychodzi 500-800 osób). Opowiadam o zabawie malarskiej, o formulacji oraz jej skutkach. Ludzie czują się głęboko poruszeni. Już 20-30 lat temu, kiedy o tym opowiadałem, spotykałem się z ciepłym przyjęciem, lecz byli również sceptycy, ci którzy nie zgadzali się ze mną…

 

Dziś już tak nie jest. Obecnie to, co mówię wzrusza każdego, ponieważ u każdego występuje żal, smutek, że nie mógł przeżyć formulacji. Ludzie o tym marzą… Wielu z nich zwraca się do mnie, mówiąc: “Przyjadę do Paryża w przyszłym miesiącu, czy mógłbym wziąć udział w pana zajęciach. Czy mógłbym się bawić?”.  To niestety nie jest możliwe, ale rozumiem to, że ludzie czują się sfrustrowani brakiem czegoś tak bardzo ważnego w ich życiu…

w kategorii: blog
Powrót